Czy znasz pojęcie mnemotechnika? To sposób na zapamiętywanie ważnych rzeczy. Moim ulubionym jest nauka przez skojarzenia. Co ma wspólnego mnemotechnika z pisaniem książek? O tym już dziś. W tym wpisie powiem Ci, dlaczego moje książki biznesowe nie są zwykłymi poradnikami.

Jeśli wolisz wersję do posłuchania, znajdziesz ją tutaj:

Obie moje książki: pierwsza „Rzuciłam pracę i co dalej?” i druga, „Don’t stop me now, czyli zrobiłam biznes i co dalej?”, której premiera odbędzie się już za dwa tygodnie, łączą ze sobą część literacką, merytoryczną oraz workbook z zadaniami. Każdy rozdział książki składa się z opowiadania, a właściwie z jednego rozdziału pełnej historii, które razem tworzą spójną opowieść, łączącą w sobie trochę komedii, trochę biznesu. Historii, która ma Cię wprowadzić w zagadnienia stricte firmowe.

Skąd taki pomysł?

bestseller

Sporo osób zadaje mi pytanie, dlaczego zdecydowałam się napisać książkę, która zawiera te trzy elementy. Mogłam przecież napisać zwykły poradnik, zebrać w nim wskazówki o tym, jak założyć, rozwinąć, a następnie zacząć skalować biznes. Owszem, mogłam. Ale prawda jest taka, że od zawsze marzyłam o tym, żeby napisać książkę, którą ludzie będą się zaczytywać. Marzyła mi się powieść komediowa z jakąś intrygą, żeby było zabawnie, z jajem, ze szczyptą ironii i nutką sarkazmu, czyli tak, jak lubię najbardziej.

Zawsze chciałam zostać autorką bestsellera. Od dziecka wymyślałam tysiące różnych historii, tworzyłam przyjaciół, zwierzęta mówiące ludzkim głosem i inne niestworzone historie. A kiedy tylko zaczęłam władać piórem, a potem klawiaturą, te opowiadania wypływały mi spod palców z siłą wodospadu.

Pierwszą powieść napisałam w liceum. Niedługo potem powstała druga, a w momencie, kiedy pojawiły się dzieci, trzecia. Niestety, wszystkie te książki zostały napisane do szuflady. Chociaż zdradzę Ci tajemnicę, że w najbliższym czasie jedno z moich opowiadań dla dzieci ujrzy światło dzienne.

Chcieć to móc

sięgaj po marzenia

Marząc o tym, żeby w końcu wydać którąś z tych moich powieści, dotarłam do momentu, kiedy stało się to całkiem realne. I po raz pierwszy odważyłam się sięgnąć po to marzenie. Z tą różnicą, że miała to być książka biznesowa. A przyznam szczerze, że nie do końca o taką powieść mi chodziło. Spodziewałam się raczej czegoś lekkiego, literackiego, bawiącego. Żeby w jesienny lub zimowy wieczór można było usiąść z kubkiem kawy i przeczytać tę książkę, zaśmiewając się do łez.

Dlatego właśnie nie chciałam, żeby moja książka była jak zwykły poradnik. Zależało mi na tym, żeby miała mój charakter, żeby żyła. Chciałam stworzyć coś ponadczasowego, żeby ta historia, która bawi, była nie tylko biznesowa, ale też wywoływała określone skojarzenia.

Nauka przez skojarzenia

mnemotechnika

I tutaj wracamy do wspomnianej wcześniej mnemotechniki, czyli sztuki zapamiętywania. Treści, które pojawiają się w zabawnej, naszpikowanej emocjami historii są pewnego rodzaju kotwicą. To dzięki nim staram się przemycić pewne informacje do głowy czytelnika.

Jeśli napiszę Ci, że praca przez 12 godzin sprawi, że będziesz przemęczona, że zacznie Cię boleć kręgosłup, a dzieci będziesz widywać tylko na zdjęciu, to pewnie zgodzisz się ze mną i wciąż będziesz robić swoje. Ale jeżeli na przykładzie mojej bohaterki, Kaśki, pokażę Ci, do czego taka sytuacja może doprowadzić, w jakie absurdalne tarapaty może ją wpędzić, to spojrzysz na ten problem z innej perspektywy.

Bo wyobraź sobie teraz Katarzynę, która siedzi na środku salonu, obrzucona CV wirtualnych asystentek i nie wie, kogo wybrać na swoją prawą rękę. Dookoła leży mnóstwo kartek, notatek i zakreślaczy, jest środek nocy, a na tapczanie za Katarzyną śpi seter Brownie i pochrapuje tak, że aż dom się trzęsie. Kaśka nie może się skupić, co chwilę zabawnie marszczy nos i zastanawia się, jak wybrać, kogo wybrać, na kogo w ogóle się zdecydować i które CV wziąć pod uwagę… Widzisz to? No właśnie. I w ten sposób tworzą się skojarzenia.

Środek nocy to nie jest dobry czas na podejmowanie strategicznych biznesowych decyzji. Zwłaszcza, gdy pracujesz po kilkanaście godzin na dobę. Tak jak wielu przedsiębiorców, którzy nie sięgają po pomoc drugiej ręki. I dlatego też moja książka przyjęła formę powieścio-poradniko-workbooka. By jeszcze dokładniej zobrazować Ci te wszystkie sytuacje, w których większość przedsiębiorców w trakcie swojego rozwoju biznesowego się znajduje.

I zapewniam Cię, że większość z nas dociera czasem do tej ściany, kiedy sen jest towarem deficytowym, a marzenia o tym, żeby oddelegować jak największą część zadań, stają się najbardziej pożądanym priorytetem. I pewnie mogłabym napisać standardowy poradnik, jak na półkach w większości księgarni, ale one wszystkie są potwornie nudne. A mój poradnik z założenia nie miał być nudny. Najbardziej zależało mi na tym, żeby po jego lekturze czytelnik miał ochotę na więcej. I wiem, że osoby, które już czytały drugą część, chciałyby, żeby powstała trzecia.

Dlatego właśnie moje książki „Rzuciłam pracę i co dalej” i „Don’t stop me now, czyli zrobiłam biznes i co dalej?” mają taką formę. Są przyprawione szczyptą ironii i nutką sarkazmu, żeby było smacznie, żeby było inaczej i żeby chciało się sięgać po więcej.

Obie książki możesz kupić w moim sklepie. Pierwsza jest dostępna w wersji elektronicznej i papierowej, a druga będzie miała premierę już za dwa tygodnie. Do końca roku pojawi się również e-book. Zachęcam Cię do przeczytania i koniecznie daj mi potem znać, czy Ty też chcesz poznać dalsze losy Katarzyny.