Kiedy zaczynałam swoją przygodę z wirtualną asystą, wydawało mi się, że wypalenie zawodowe jest oddalone o lata świetlne od tego zajęcia. No bo jak to, tyle interesujących różnorodnych zajęć, ciągle coś się dzieje, nowi klienci, nowe wyzwania – przecież to niemożliwe, by człowiek się wypalił. Byłam gotowa bronić swojego zdania do upadłego i  śmieszne mi się wydawało, że ktoś może sądzić, że da się wypalić w tak fascynującym zawodzie. Czy przez długie miesiące pracy zmieniłam zdanie?

Jeżeli wolisz wersję douszną, odcinek znajdziesz tutaj:

Jakie czynniki wpływają na to, że człowieka dopada wypalenie zawodowe? Czy jest to permanentny stres, zbyt duże obciążenie obowiązkami zawodowymi, a może nuda? Gdy zapytałam o to członkinie mojej grupy „Blaski i cienie wirtualnej asysty”, okazało się, że to wcale nie nadmiar zadań czy stres jest tym głównym czynnikiem, ale m.in. brak możliwości rozwoju, napotykanie na ścianę czy wyeksploatowanie. Czy jest to możliwe w wirtualnej asyście? Czy Wirtualna Asystentka jak każdy inny pracownik ma też swoją określoną „przydatność do użycia” ;)?

Wypalenie zawodowe czy nuda?

wypalenie zawodowe

Codziennie rano wstajesz, ubierasz się, siadasz do komputera i wykonujesz te same czynności. Media społecznościowe, skrzynki mailowe, pisanie tekstów, obsługa kursów, montowanie filmów czy podcastów – w kółko to samo! Niemal Dzień Świstaka!

Ileż można – myślisz sobie, a jednak siadasz i robisz swoje. Do tego jeszcze ta wszechogarniająca cisza lub – co gorsza – męczące odgłosy sąsiadów zza ściany. A Ty nie masz do kogo gęby otworzyć. Twoim jedynym towarzyszem jesteś Ty sama. Ewentualnie kot, który już po 10 sekundach znudzony kładzie się na klawiaturze Twojego laptopa i odpływa w objęcia Morfeusza. Jeśli prowadzisz rozmowy, są to zazwyczaj konwersacje służbowe. Nie ma mowy o pogadaniu o pierdołach przy kawie w pracowej kuchni. Nikt Ci za to przecież nie zapłaci, a Twój czas to pieniądz. Odczuwasz to bardzo realnie. Czy taka praca może doprowadzić do tego, że z czasem wypalisz się i będziesz miała ochotę rzucić laptopem o ścianę, kiedy pomyślisz o porannym wstawaniu?

Wszystko zależy od Twojego podejścia! Tak naprawdę każdy dzień może być wspaniałą przygodą. Codziennie możesz nauczyć się czegoś nowego, stawiać przed sobą nowe wyzwania. Tylko czy Ty chcesz je stawiać?

Wypalenie zawodowe czy przepracowanie?

wypalenie zawodowe czy przepracowanie

A może tak naprawdę to wcale nie chodzi o wypalenie zawodowe, tylko o to, że zwyczajnie bierzesz na siebie za dużo obowiązków? Nie odmawiasz klientom, nie jesteś asertywna, bierzesz każde zlecenie, jak leci – typowy błąd początkującego. W rezultacie siedzisz nad pracą po kilkanaście godzin dziennie, a lista zadań, zamiast się kurczyć, rozrasta się do niebotycznych wręcz rozmiarów. Znam to z autopsji.

Pamiętam swoje początki w tej branży, jakby to było dziś. W końcu nie minęło znowu aż tak dużo czasu, odkąd postanowiłam rzucić pracę i zastanowić się nad tym, co dalej. Każdy klient był na wagę złota, każde najmniejsze zlecenie witałam z otwartymi ramionami. Nie było zadania, którego wykonania bym odmówiła (oczywiście w granicach swoich kompetencji). W końcu tyle się mówi o budowaniu portfolio. Nieważne, czy trzeba było nad tym posiedzieć nocą, czy było do wykonania na wczoraj – szybko stałam się specjalistką od zleceń last minute – wchodziłam w to z uśmiechem na ustach.

Tyle tylko, że w pewnym momencie tych klientów i zleceń przybywało, i przybywało, a moja doba nie chciała się rozciągnąć. Do tego zżerała mnie ambicja: Kto jak nie ja?!, wymyślałam sobie dziesiątki zadań dodatkowych. Chciałam robić lajwy, prowadzić kanał na Youtube, czy nagrywać podcasty – w zasadzie to chciałam wszystko, a doba nadal mówiła nie. Zaczęłam więc obcinać godziny snu.

Czy da się funkcjonować na pełnych obrotach, śpiąc po kilka godzin na dobę? Uwierz mi, da się! Ale nie jest to zbyt mądre. Jeśli więc chcesz iść tą ścieżką, posłuchaj rady kogoś, kto już tam był – im dalej w las, tym mniej ciekawie się robi ;). Nie słuchasz? Chcesz się przekonać sama? Mówisz, że masz ze sobą siekierę do karczowania przeszkód po drodze… Dobrze, zadzwoń do mnie, kiedy już wrócisz. Porównamy wrażenia ;).

A może ten zawód zwyczajnie nie jest dla Ciebie?

zawód: wirtualna asysta

Ten aspekt jest chyba najrzadziej branym pod uwagę. Ja sama w ogóle go nie uwzględniłam w swoich rozważaniach. Jak już pomyślałam sobie, że to jest praca dla mnie, to wołami by mnie nikt od tego pomysłu nie odciągnął. A przecież nie zawsze jest tak, że to, co sobie człowiek wymyśli, jest tym właściwym!

Ba, ile razy w ciągu swojego życia zmieniałaś zdanie? Od wyboru partnera życiowego, poprzez szkołę, naukę, studia, aż do wyboru sukienki na imprezę. Mogę się założyć, że dziesiątki! Dlaczego więc, skoro postanowiłaś, że chcesz zostać Wirtualną Asystentką, trzymasz się tego postanowienia rękami i nogami, choć z każdym dniem coraz bardziej czujesz, że zupełnie nie jest dla Ciebie?

Czy chodzi o strach przed zmianą zdania? A może o inwestycje i decyzje, które podjęłaś, by zrealizować to marzenie? Wszystko poszło za daleko? Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, warto zweryfikować poglądy! Naprawdę. Zastanów się, czy rzeczywiście chcesz tkwić w tym miejscu przez następne kilkanaście lat?

Przyczyn wypalenia zawodowego może być dziesiątki. Dlatego, kiedy czujesz, że coś idzie źle, że praca, która na początku dawała Ci radość, z czasem przestaje przynosić satysfakcję, a Ty siedzisz zmęczona i znudzona za biurkiem, odliczając godziny do końca dnia – zastanów się, jaka jest tego przyczyna.

Może wystarczy coś urozmaicić? Może postawić wyraźne granice pomiędzy pracą a życiem osobistym (to trzeba zawsze!). A może zastanowić się, czy na pewno jest to zawód dla Ciebie. Nie bój się podjąć decyzji o zmianie. Lepiej dokonać ostrego cięcia, niż tkwić w niesatysfakcjonującym związku przez całe życie. I w zasadzie dotyczy to każdego zawodu.

Jak widzisz, ja zmieniłam zdanie (podobno tylko krowa tego nie robi, choć to powiedzenie wydaje mi się mocno krzywdzić krowę 😉 ) – wypalenie zawodowe może przyjść do każdego, w każdej chwili. Pytanie tylko, co z tym zrobisz, kiedy zapuka i do Twoich drzwi…?