prokrastynacja

7 SŁÓW, KTÓRE ZMIENIŁY MOJE ŻYCIE

„Będę wstawać wcześnie rano… ale od poniedziałku. Dziś nie napiszę tego posta na bloga, mam jeszcze czas. A nawet jak nie wyślę newslettera, to przecież nic się nie stanie. W sumie chciałabym spróbować swoich sił w pracy zdalnej, ale jeszcze trochę się pouczę, a potem zobaczę, co będzie.” Znasz to? Jeśli kiedykolwiek przez Twoją głowę przeszła myśl „zrobię to / pomyślę o tym jutro”, ten wpis jest dla Ciebie. Przez lata uprawiałam namiętnie prokrastynację. I to z sukcesem. Gdyby to była bawełna, dziś byłabym bogata. Jak przestać odkładać i wziąć się do roboty? Sprawdźmy!

W prokrastynacji, mogę to powiedzieć śmiało, osiągnęłam tytuł mistrzowski. Serio, gdyby były jakieś zawody, olimpiada, mistrzostwa – wygrana jest moja! Wiem, trudno w to uwierzyć, patrząc teraz na moje działania w sieci, jednak był czas, kiedy odkładałam na potem, co tylko się dało.

Dlaczego w ogóle odkładamy rzeczy na później?

Odkładałam na zaś rozmowy telefoniczne, pisanie tekstów, wydanie książki (do dziś mam w szufladzie niewydaną powieść i sama nie wiem, co będzie z tym tematem), ale przede wszystkim odkładałam zawalczenie o siebie. Najpierw zmianę pracy, potem pójście po podwyżkę, aż wreszcie postanowienie, że chcę zacząć działać na własny rachunek.

Wolałam, żeby ktoś inny za mnie to załatwił. Żeby ktoś inny zauważył, docenił, powiedział dobre słowo, popchnął mnie do działania.

Dlaczego?

Z tego samego powodu, dla którego wiele z nas tkwi w miejscu i ciągle szuka wymówek, zamiast zacząć działać: ze strachu. Bałam się, co będzie. Co ludzie powiedzą (do dziś, nawet po wypuszczeniu w świat książki „Rzuciłam pracę i co dalej?” mam tysiące obaw). Co będzie, jeśli powiedzą coś źle albo jeśli noga mi się powinie. Te wszystkie obawy, ten strach sprawiały, że odwlekałam jakiekolwiek działanie. I stałam w miejscu. Dopóki zrozumiałam, że tym, co mnie blokuje, nie jest brak umiejętności, ale brak wiary we własne siły i właśnie strach.

A jak to jest z Tobą? Dlaczego nie realizujesz swoich marzeń?

Jak zmienić obecny stan rzeczy?

Przeczytałam gdzieś ostatnio takie słowa, że czasem nie trzeba wyważać otwartych drzwi, ale wystarczy tylko zmienić sposób myślenia. Wystarczy tylko… czujesz ten paradoks? Przecież gdyby to było takie proste, nikt by się nie wahał. Nikt nie bałby się działania. Mielibyśmy dziesiątki prężnie działających firm na rynku i same kobiety sukcesu, prawda?

A jednak coś w tym jest! Bo naprawdę wystarczy tylko zmienić sposób myślenia. Tyle tylko, że nikt nie mówił, iż będzie to proste. Wiesz, od czego ja zaczęłam swoją zmianę? Od kupna bransoletki, którą nosiłam dzień w dzień. Tak, tak. Zwykłe biżu sprawiło, że zebrałam się na odwagę. Zwykłe-niezwykłe. Na metalowej blaszce było bowiem wygrawerowane „She believed she could so she did”.

Proste prawda?

Uwierzyła, że mogła, więc zrobiła to! Patrzyłam na tę blaszkę codziennie. Codziennie powtarzałam sobie te słowa, aż pewnego dnia zrozumiałam, że to już. Stało się. Chcę, umiem, mogę, potrafię. I zabrałam się do działania. Sporządziłam plan i krok po kroku podeszłam do jego realizacji. Dzięki zwykłej metalowej blaszce – 7 słowach, które zmieniły moje na zawsze.

Nie bój się bać, ale działaj mimo strachu

2018 w Pretty Well Done
Fot. Mikołaj Kamieński

Jeśli i Ty odwlekasz podjęcie jakiejkolwiek próby (niezależnie od tego, czy chodzi o rozmowę telefoniczną – moja zmora!!! – czy o założenie własnej działalności) ze strachu, pomyśl, że nie jesteś sama. Nie mówię Ci, że powinnaś przestać się bać. Bo prawdopodobnie nigdy nie przestaniesz. Zawsze gdzieś w Tobie pozostanie obawa, przyczajona jak tygrys na dnie serca. I nawet jeśli na co dzień nie będzie dawała o sobie znać, to w słabszych chwilach być może się odezwie i wystawi pazury.

To jest jednak zupełnie normalne. I nie jest sztuką przestać się bać. Sztuką jest działać mimo tych obaw. Naprawdę nie potrzebujesz wielu narzędzi, by sobie poradzić. W zasadzie potrzebujesz tylko jednego – wsparcia, które masz w głowie. Jestem pewna, że masz, nawet jeśli w to nie wierzysz.

Wiesz, ja nadal miewam chwile zwątpienia.

Ba, powiedziałabym, że miewam chwile, kiedy nie wątpię 😉 To też jest normalne! Im większą masz świadomość, im więcej wiesz, tym bardziej zdajesz sobie sprawę z ryzyka. Jednak jedno jest pewne, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana 😉 (no dobra, niech będzie prosecco).

Dlatego mam dziś dla Ciebie propozycję. Odważ się, zacznij działać. Napisz mi, jaka jest Twoja obawa i odezwij się, kiedy ją przezwyciężysz. Albo kiedy będziesz potrzebować wsparcia. A kiedy już wyjdziesz zwycięską ręką z tego pojedynku – stawiam kieliszek prosecco. Albo dwa. Za Twój sukces.

To jak, mamy deal? 😉

prokrastynacja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *