DLACZEGO WARTO PISAĆ NEWSLETTER

Zapewne słyszałeś o tym nie raz i nie dwa, że budowanie własnej listy mailingowej to podstawa w biznesie. Że nie ma znaczenia tak naprawdę, ile masz polubień na Fejsbuku, lajków na Instagramie – to nie są Twoje miejsca. I jeśli ich właścicielowi przyjdzie do głowy posłać platformy w kosmos, zostaniesz z niczym. Co prawda nie wiem, dlaczego miałby to robić – w końcu to kura znosząca złote jajka i fantastyczny eksperyment socjologiczny, ale prawdą jest, że warto pisać newsletter. Dlaczego? Poniżej przedstawię Ci kilka powodów oczywistych i parę tych nie do końca typowych.

Dosłownie za dwa dni, dokładnie w kolejne urodziny mojego starszego syna, newsletter Pretty Well Done będzie obchodził roczek. Rok temu postanowiłam zacząć w końcu budować listę mailingową. Jak większość decyzji, tak i ta musiała we mnie dojrzeć. Nie pisałam tych listów od samego początku prowadzenia działalności, nie zbierałam adresów mailowych i to był błąd, ale tylko połowiczny.

Buduj relacje powoli, ale systematycznie

budowanie relacji

Dlaczego w ogóle zdecydowałam się pisać newsletter. Powód był banalny – chciałam mieć kontakt z osobami zainteresowanymi freelancem, wirtualną asystą, tym co robię. Ale kontakt nieco bardziej intymny niż oficjalne posty na fanpage’u, czy dyskusje w grupie. Zależało mi na tym, by Czytelnik poczuł, że piszę wyłącznie do niego. Żeby te listy dotykały samego sedna problemów. Mój newsletter nie jest sprzedażowy (a przynajmniej nie w wielu procentach). Nie znajdziesz w nim w kółko propozycji Kup, kup, kup. Za to znajdziesz case’y, realne problemy, rozważania i rozwiązania.

I z odpowiedzi, które dostaję na każdy wysłany list, wiem, że trafia on w sedno. Warto pisać newsletter.

Pozwala on na zbudowanie relacji znacznie głębszych niż te, które prześlizgują się po powierzchni Fejsbuka. Pokazanie siebie od tej bardziej domowej strony. Bardziej ludzkiej też często. Nawiązujesz takie relacje wiesz, że zyskujesz „przyjaciela od listów”.

Dlaczego warto założyć newsletter

dlaczego warto założyć newsletter

Pamiętam na studiach celowo zawierałam takie przyjaźnie „listowne” z osobami z innych krajów, by ćwiczyć umiejętność pisania w języku obcym. Początkowo przeważała strona praktyczna – chciałam mieć kontakt z językiem. Z czasem zapominałam o tym, że chodzi o język, bo więzi, które się tworzyły między moimi „listowymi przyjaciółmi” a mną, stawały się coraz głębsze.

I tak też było z newsletterem. Założyłam go w celach użytkowych. Dokładnie takich, jakie znajdziesz we wszystkich poradnikach, mówiących dlaczego warto pisać newsletter:

  • Masz kontakt z czytelnikami,
  • Możesz na bieżąco informować o swojej ofercie, nowościach, planach,
  • Pokazujesz firmę od zaplecza i swoją ludzką twarz przedsiębiorcy ;),
  • Masz swoją bazę kontaktów, jakby Marek postanowił wysłać Fejsa na emeryturę (hahah, już to widzę!)

I wiesz, przy takich założeniach nie potrafiłam pisać regularnie. Nie wiedziałam, co wysyłać, jak tworzyć ten newsletter, nie miałam na niego pomysłu.

Znajdź swój sposób na pisanie

znajdź swój sposób na newsletter

Dopiero, kiedy zrozumiałam, że mi nie chodzi wcale o wykorzystanie tego potencjału newslettera w sposób tradycyjny – w budowanie wielotysięcznej listy kontaktów, ludzi, o których nie wiem nic, którzy wchodzą i wychodzą, pobierają darmowy prezent i znikają po godzinie (tak, są tacy!).

Owszem, zapisując się na mój newsletter dostaniesz prezent. Kiedyś była to obszerny poradnik, jakich błędów w biznesie unikać, dziś w prezencie otrzymasz poradnik Jak przeprowadzić rozmowę z klientem . To jest moje podziękowanie za to, że chcesz na tej liście być. Że chcesz, bym co niedzielę rano zapraszała Cię do przeczytania kolejnego listu. Że zależy Ci na kontakcie.

Z jednej strony boli trochę, jak widzę, że ktoś wchodzi i wychodzi, nawet się herbaty nie napije. Z drugiej – jestem wdzięczna, że wychodzi. Nie chcę martwych dusz, tylko żywych ludzi, z krwi i kości. Nie trzeba mieć wcale wielotysięcznej listy mailingowej, by zbudować wartościowe relacje. Oczywiście wiadomo, im większa, tym większa szansa, że ktoś coś od Ciebie kupi – tak to działa. Ale tak naprawdę wcale nie potrzebujesz dziesiątek tysięcy leadów, by mieć zaangażowanych czytelników. A na takich przecież zależy nam najbardziej.

Jak pisać dobry newsletter

jak pisać dobry newsletter

Wciąż się tego uczę. Na początku pisałam nieregularnie i nie miałam z tego absolutnie nic. Ani jednego maila zwrotnego. Wysyłałam newsletter we wtorki, potem w czwartki, co tydzień, raz na dwa tygodnie. I tak naprawdę moi Czytelnicy nie mieli pojęcia, kiedy się go spodziewać. I podejrzewam, że nie spodziewali się wcale.

Po jakimś czasie dotarło do mnie, że sama niemal nie czytam newsletterów, które przychodzą w określone dni tygodnia. Wolę mieć na nie czas. Delektować się lekturą w spokoju, a nie z widmem niewykonanego zadania, wiszącego nad głową. I tak podjęłam decyzję, by wysyłać newsletter w weekend. Konsekwentnie, co tydzień.

Kto czyta newslettery w weekend? Zdziwisz się, jak wiele osób. I jak wiele odpowiedzi otrzymuję, odkąd mój list wpada do skrzynki mailowej w dzień wolny.

Chcesz pisać do swoich Czytelników? Nie będę Cię przekonywać, że warto pisać newsletter. To zapewne już dawno sam wiesz. Ale znajdź na niego swój sposób. Testuj, sprawdzaj, eksperymentuj. Nie pisz wciąż o ofercie i o tym jak to będzie się u Ciebie działo za chwilę! To wszyscy wiedzą z innych źródeł. Zbuduj prawdziwą relację, a zobaczysz, że zyskasz na tym po stokroć!

P.S. A jeśli chciałbyś otrzymywać listy ode mnie, zapukaj do mojej skrzynki tędy: http://bit.ly/rozmowa-z-klientem