Mówi się, że nie myli się ten, kto nic nie robi. I że błądzić jest rzeczą ludzką. Na pewno jest rzeczą przedsiębiorcy. Każdy z nas popełnia większe lub mniejsze błędy. Dziś opowiem Ci o tych, których niestety nie udało mi się uniknąć w zeszłym roku. Moje 3 największe błędy — jak myślisz, o czym będzie mowa? 🙂

Jeśli wolisz wersję do słuchania, znajdziesz ją tutaj:

Nie znam przedsiębiorcy, który nie popełniłby w swojej karierze żadnego błędy. Nie znam nawet takiego człowieka, bo zwyczajnie nie ma ludzi nieomylnych. Pytanie tylko, co z tym błędem potem zrobimy. Swoją drogą bardzo nie lubię słowa błąd. Jeszcze gorsze od niego jest słowo porażka. Tak naprawdę, to najbardziej lubię myśleć o tych “potknięciach”, jako o lekcjach, z których powinnam wyciągnąć wnioski. No i choć czasem rzeczywiście te błędy mogą mieć znaczące skutki (tak jak moje biznesowe błędy, które sprawiły, że musiałam zamknąć firmę), to jednak zawsze nas czegoś uczą. Serio.

Rok 2019 był rokiem pod wieloma względami dla mnie wyjątkowym. To rok, w którym nareszcie udało mi się przekonać samą siebie, że czas wyjść z cienia. Rok, w którym napisałam moją drugą książkę — dokładnie w dwanaście miesięcy po pierwszej. Rok, w którym zaczęłam nagrywać podcast. I rok, którego niestety nie udało mi się przejść bezbłędnie w mojej biznesowej drodze.

Trzy błędy, które nauczyły mnie najwięcej? (tak, było ich więcej niż trzy!) Sam się przekonaj.

#1 Źle dobrani klienci

Niestety pomimo tego, że uwielbiam moich klientów, zdarzyły mi się w tym roku takie współprace, które mocno odchorowałam. Głównie z powodu mojego braku asertywności i braku umiejętności postawienia granic. Nic na to nie poradzę (przynajmniej na razie, choć bardzo się staram to zmienić), że nie potrafię odmawiać, gdy ktoś bardzo prosi. Drodzy Potencjalni Klienci chyba właśnie sprzedałam Wam sposób na mnie ;).

Ale niestety prawda jest taka, że trudno jest mi odmówić, zwłaszcza gdy kogoś bardzo lubię i szanuję. No i niestety nie zawsze wychodzę na tym dobrze. Zdarzają się sytuacje, że ludzie wchodzą mi na głowę.

Drugim problemem jest niesłuchanie własnej intuicji. I to też przypadek z tego roku, kiedy to już podczas rozmowy wstępnej alarm w mojej głowie wręcz wył, czerwony guzik palił się jaskrawym blaskiem, a ja to zignorowałam. NIGDY tego nie rób. Jeśli intuicja krzyczy NIE, bezwzględnie jej słuchaj. Inaczej istnieje spora szansa, że będziesz się we współpracy męczyć. A klient razem z Tobą.

No a jak do tego wszystkiego dołożysz naginanie własnych zasad — katastrofa gwarantowana. No może nie taka ekologiczna, czy o szerokim zasięgu, ale na pewno biznesowy fakap. Raczej nie popracujesz z klientem za długo, jeśli dasz sobie wejść na głowę i jeszcze zignorujesz jasne sygnały, że coś może być nie tak.

#2 Zawiedzione zaufanie

Ech, to jest temat, który do dziś bardzo mnie boli i lekcja, którą najtrudniej było mi odrobić. Jakbym była oceniana systemem szkolnym, to na bank bym powtarzała klasę. Ze trzy razy co najmniej. Niestety mam w sobie tę naiwność, że z góry zakładam, iż jeśli dla mnie coś jest nie do pomyślenia (skopiowanie pomysłu, schematu, nielojalność i tym podobne atrakcje), to dla innych też tak jest.

W tym roku przejechałam się na takich założeniach kilkukrotnie. Najbardziej bolą mnie jednak sytuacje, kiedy ja wkładam we współpracę całe serce (czasem więcej serca niż czasu, to fakt), a ktoś sobie nim buty poleruje. Mimo to chyba jednak zostanę powtarzać kolejny rok, bo jakoś zakładanie z góry, że ludzie są nieetyczni i nieuczciwi to nie w moim stylu ;).

#3 Zbyt mało delegowanych zadań

Osz to jest niestety kolejna nieodrobiona lekcja. 😉 I przy okazji taki trochę paradoks, ponieważ sama uczę klientów, jak najlepiej, najprościej i najłatwiej jest oddelegować innym zadania, a sama mierzę się z wieloma trudnościami. Dzięki temu jednak jest mi łatwiej zrozumieć wątpliwości i obawy klientów.

Faktem jednak jest, że liczba zadań i realizowanych przeze mnie w zeszłym roku projektów była dość znacząca i gdybym choć 1/3 więcej z tych prac oddelegowała zespołowi, nie kończyłabym roku 2019 tak zmęczona. A tak brałam sobie na głowę za dużo, zbyt wiele chciałam sama, a efekt był taki, że moja firma nie rosła tak szybko, jak sobie to założyłam.

Cel na ten rok: delegować, ile tylko się da!

No a skoro już o błędach mowa…

… nie mogę nie wspomnieć tu o jednym z najczęściej popełnianych przez osoby prowadzące działalność błędzie, czyli braku inwestycji w siebie i swoją firmę. Jak zapewne wiesz, żeby coś wyjąć, trzeba coś włożyć, prawda? Prowadzenia firmy też to dotyczy. 😉

Brak inwestycji = brak rozwoju, stanie w miejscu, a jak to mówił klasyk:

Od stania w miejscu niejeden już zginął,

niejeden zginął już kwiat…

Jak widzisz, błędy popełnia się na każdym etapie prowadzenia działalności. Czy jesteś na początku swojej drogi, czy w jej trakcie. Co mogę Ci poradzić? Ucz się na błędach innych. Istnieje szansa, że swoich popełnisz znacznie mniej 😉

Jeśli masz do mnie jakieś pytania, napisz 🙂

Karolina


Dziękuję Ci, że poświęciłaś swój czas na przeczytanie i/lub przesłuchanie tego tekstu. Jeśli interesuje Cię praca Wirtualnej Asystentki, praca na freelansie, skuteczny home office i skalowanie biznesu – pozostańmy w kontakcie:

Polub mój fanpage na FB

Obserwuj mój profil na Instagramie

I na LinkedIn też 🙂

Zawsze też możesz do mnie napisać, jeśli masz jakieś pytanie >> KLIKAJĄC TUTAJ

Karolina