Ścieżki do celu

DWIE ŚCIEŻKI ROZWOJU W ZAWODZIE WIRTUALNEJ ASYSTENTKI

Są dwie drogi dojścia do punktu, w którym klienci sami pukają do Twoich drzwi. Pierwsza, długa, żmudna, wymagająca wysiłku i inwestycji ogromnej ilości czasu – praca własna. Druga trochę na skróty, często szybsza, ale też niepozbawiona elementów ryzyka – uczenie się od tych, którzy już tę drogę przeszli. Która z nich jest lepsza? Jedna i druga ma zarówno swoich zwolenników, jak i wady i zalety.

To trochę tak, jakbyś z Poznania wybrała się do Chorwacji, kompletnie nie znając drogi. Możesz zjechać pół Europy, zahaczając o najmniejsze wsie, trochę błądząc, poruszając się po omacku, ale wytrwale do celu. Zajmie Ci to niestety nawet kilkadziesiąt godzin, a w skrajnych wypadkach kilka dni. Dotrzesz, oczywiście. Jest jedna zasada – trzeba jechać w dół. A możesz też wybrać trasę z nawigacją – szybką (o ile oczywiście nie trafisz na korki i nie zgubisz zasięgu), wygodną, bo autostradami, nieco nudną (na autostradzie mało co się dzieje zazwyczaj). Ryzyko zabłądzenia, zboczenia z trasy, niewielkie, o ile będziesz trzymać się wskazówek. Kilkanaście godzin jesteś na miejscu i cieszysz się wymarzonym dwutygodniowym urlopem.

Zwiedzam świat, zwiedzam cały świat…

zgłębianie tajników zawodu

Osoby początkujące, które dopiero zaczynają działać, poszukują klientów, zazwyczaj wybierają trasy malownicze. Samodzielne poszukiwanie wiedzy, zgłębianie meandrów zawodu, dokształcanie się na własną rękę ma swój niezaprzeczalny urok. Na początku człowiek jest tak podekscytowany tym, co robi i jakie są możliwości, że zwiedzanie każdej najmniejszej wsi, zrywanie polnych kwiatków, podziwianie pomników przyrody sprawia mu niesamowitą radość. Tyle tylko, że pod koniec trasy zaczyna się ściemniać, a on jest w… polu.

Na ile wyceniasz swój czas?

na ile wyceniasz swój czas

Szukanie wiedzy na własną rękę jest fascynujące, ale zajmuje czas. Czas, który można poświęcić na aktywne zdobywanie klientów i pierwsze zlecenia. Tymczasem zamiast zleceń spędzasz długie godziny w sieci, co często samo w sobie staje się wymówką. Nie raz i nie dwa spotkałam się z sytuacją, w której potencjalna przyszła asystentka zdobywała kolejne puzzle tej układanki, odsuwając od siebie w ten sposób konieczność podjęcia decyzji o starcie w zawodzie. Jeszcze tylko ten jeden kurs i zaczynam. Jeszcze tylko nauczę się tego czy tamtego. Bez tych umiejętności nie mam co przecież startować.

Nie! W ten sposób można spędzić całe życie na nauce i nic z tego nie mieć (poza oczywiście niemałą satysfakcją, że tyle wiesz). Oczywiście, nie wydasz na te poszukiwania majątku – w końcu w sieci jest tyle darmowej wiedzy! Tyle tylko, że zanim wyłapiesz tę wartościową, zanim znajdziesz właściwą drogę… urlop Ci się skończy i w życiu nigdy się w tym morzu nie wykąpiesz.

Klątwa darmowej wiedzy

Poszukiwanie darmowej wiedzy

Nie zliczę, ile razy słyszałam zdanie, że na naukę nie trzeba wydawać ani złotówki. Starczy, że odpalisz Gugla, czy wejdziesz do księgarni, a cały świat stoi przed Tobą otworem. Inna sprawa, który to jest otwór…

Tak, jest to prawda! W sieci jest mnóstwo darmowej wiedzy. Jednak jest tam też mnóstwo śmieci. Bardzo często osoby początkujące nie są w stanie ocenić, czyje kursy, szkolenia, warsztaty są wartościowe. Ba, wszystkie one wydają się świetne, ponieważ każdy prowadzący ma zazwyczaj większą wiedzę niż osoba początkująca!

Uwierz mi jednak na słowo, nie każdy kurs, nie każdy program, nie każdy warsztat, którego autor obiecuje Ci, że będziesz po nim zarabiać miliony, jest wart Twoich pieniędzy.

Są trzy aspekty, które musisz wziąć pod uwagę.

poszukiwanie wiedzy

Po pierwsze – poszukiwanie informacji to też jest Twój koszt. To czas, który możesz spożytkować inaczej. To długie godziny błądzenia, zbaczania z trasy, zawracania i trafiania w ślepe uliczki. Czasem bezsilność, czasem natrafianie na ścianę.

Po drugie – darmowa wiedza jest ograniczona. Owszem, jest jej mnóstwo, ale powierzchownej. Możesz dowiedzieć się wszystkiego, ale „po łebkach”. Jeśli chcesz być specjalistą, zgłębić tajniki, dotrzeć do sedna, dotknąć jądra tematu, czy zanurzyć wreszcie rękę w tej błękitno-zielonej toni, będziesz musiała zapłacić.

Po trzecie – jeśli wybierzesz właściwie, znajdziesz swojego mentora, świetnie przygotowany kurs, czy praktyczny warsztat zawodu, będą to prawdopodobnie najlepiej wydane pieniądze w Twoim życiu. Pod warunkiem jednak, że rzeczywiście wybierzesz dobrze.

Dlaczego warto zapłacić?

Jak wycenić swój czas

Na początku mojej drogi również postawiłam na podróżowanie. Zaliczyłam nie tylko niemal wszystkie Państwa europejskie, ale i połowę dóbr tego świata. Poświęciłam na to mnóstwo czasu, wiele wieczorów, nocy i poranków. A po pół roku okazało się, że w zasadzie nie zaszłam wcale tak daleko, jak mi się wydawało.

Zrewidowałam więc swój sposób zdobywania umiejętności (warto to zrobić od czasu do czasu, sprawdziłam, co nie działa i doszłam do wniosku, że to jest ten moment, kiedy ja sama już dalej nie chcę jechać. Chcę poszukać kogoś, kto będzie moim przewodnikiem. Powie mi, na co warto zwrócić uwagę, a co kompletnie się nie sprawdzi. Kogoś, kto buty na tej trasie starł nie raz i nie dwa, i będzie umiał pokazać mi to, co najcenniejsze i najpiękniejsze.

Pierwszy krok to była inwestycja w szkolenia – konsultacje, szkolenia specjalistyczne, warsztaty, kursy. Już to samo popchnęło mnie mocno do przodu. Po długim czasie zdobywania wiedzy bezpłatnie doskonale wiedziałam, w którym kierunku chcę się szkolić i które tematy zgłębiać. Co więcej, wiedziałam, że warto zapłacić i uczyć się od najlepszych. Wybierałam starannie. Nie rzucałam się na pierwsze lepsze warsztaty dlatego, że były tanie. Szukałam osób, które nie tylko mówiły o sobie, że są specjalistami, ale które odniosły realny sukces w dziedzinie, która mnie interesowała.

Odkładałam pieniądze, szukałam możliwości inwestycji i chłonęłam tę wiedzę jak gąbka. Przełomowy moment nadszedł jednak dopiero w chwili, gdy postawiłam na mentoring 1:1. To, co ja osiągnęłam z trudem przez ponad pół roku, moja mentorka przedstawiła mi w 2 godziny. Dlaczego? Ponieważ miała doświadczenie!

Jak wybrać swojego mentora?

Jak wybrać mentora

Od razu uprzedzę Cię, że wybór najprawdopodobniej nie będzie prosty. Zastanów się, czego potrzebujesz. Co już wiesz, w jakim kierunku chcesz się rozwijać. Zrób research osób, które działają w podobnej branży (ale nie tylko) i zobacz, która z nich najprawdopodobniej jest w tym punkcie, do którego chciałabyś dojść. Kto osiągnął ten level, o którym Ty marzysz.

Szukaj osoby doświadczonej, ale też zobacz, czy odpowiada Ci jej sposób bycia, komunikacji, czy jest między Wami chemia. Pamiętaj, że wybierasz swojego mentora, nauczyciela, który będzie prowadził Cię przez meandry zawodu, ale też często będzie miał wpływ na decyzje, które podejmiesz. To nie może być przypadkowa osoba. Musi między Wami iskrzyć (w tym pozytywnym znaczeniu). Nie może być tak, że nie będziecie się zgadzać w sprawach najistotniejszych – życiowych wartości.

Jak widzisz możliwości jest naprawdę wiele. Którą z nich wybierzesz, zależy tylko od Ciebie. Bardzo prawdopodobne, że każda z dróg doprowadzi Cię w to samo miejsce – na piękną nadmorską plażę, na której czekać będzie na Ciebie radość, zadowolenie i satysfakcja z dokonanych wyborów. To jednak czy dotrzesz tam w miesiąc, rok, czy będziesz w podróży przez całe życie, zależy tylko od Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *