JAK NAUCZYĆ SIĘ DELEGOWAĆ ZADANIA

Odkąd pamiętam, uwielbiałam pracować solo. Tworzyć, wymyślać, realizować zadania. Pracując w pojedynkę, miałam pewność, że wszystko będzie wykonane tak, jak tego chcę, na czas i bez zbędnych pytań. Niestety cecha ta może mocno utrudniać życie. Moje „ja sama” przekładało się również na wychowywanie dzieci, prowadzenie domu, czy wykonywanie wszystkich tych czynności, które można spokojnie przekazać komuś innemu. W końcu przyszedł jednak taki moment, że musiałam nauczyć się przekazywać obowiązki innym. Tak w domu, jak i we własnej firmie.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że w mojej pracy przekonuję innych, iż zatrudnienie wirtualnej asystentki sprawi, że ich biznes nabierze rozpędu. Że nie można wszystkiego robić samemu, jeśli chcemy się rozwijać. Że są osoby, które zrobią coś równie dobrze, równie szybko, tak samo dokładnie. Czy da się nauczyć delegowania zadań? Wszystko się da! 😉

NIE JESTEM ALFĄ I OMEGĄ

 

delegować zadania

Praca w pojedynkę ma swoje niewątpliwe zalety. Człowiek jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Sam wyznacza sobie priorytety, najważniejsze zadania, kolejność działań. Jeśli jesteś osobą zdyscyplinowaną, nie masz żadnych problemów, by wyegzekwować od siebie samego terminowość. Ja wręcz momentami potrafiłam ścigać się ze sobą w tempie i jakości wykonywanych zadań.

Przychodzi jednak moment, kiedy tych obowiązków robi się zbyt wiele. Doba okazuje się zbyt krótka, a człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że nie ma takiej opcji, by zakrzywić czasoprzestrzeń. Można przestać spać, ale czy to ma sens na dłuższą metę? 😉

W pewnym momencie pogoni za ogonkiem zrozumiałam, że aby pójść naprzód, potrzebuję zespołu. Ludzi, którym będę mogła zaufać, przekazać część swoich obowiązków. Przyznaję, nie jest to dla mnie proste. Dlatego tak dobrze rozumiem niektóre obawy klientów, rozpoczynających pracę z wirtualną asystentką. Odczuwają potrzebę kontroli na każdym kroku. Też odczuwam. Co więcej, mam zakodowane, że nikt nie zrobi zadania lepiej niż ja. Niestety, to nie zawsze jest prawda. Nie jestem alfą i omegą, choć ciężko mi było się do tego przyznać przed samą sobą ;).

DOBA NADAL MA TYLKO 24 GODZINY

Niestety. Choćbym stawała na głowie, nie jestem w stanie jej rozciągnąć. A ponieważ lubię nowe wyzwania, często biorę na siebie więcej, niż jestem w stanie dźwignąć. I nie chodzi tu tylko o pracę zawodową, ale również o narzucenie sobie serii  intensywnych treningów, kursów, liczby przeczytanych książek, czy obejrzanych webinarów.

Gdzieś je w ten tydzień trzeba wcisnąć, prawda ;)? Dlatego jeśli i Ty lubisz chwytać się nowych rzeczy, pomyś o wirtualnym wsparciu!

JAK ZACZĄĆ ODDELEGOWYWAĆ ZADANIA?

wirtualna asystentka prettywelldone

Należę do osób, którym niewyobrażalnie wręcz trudno jest zaufać, że ktoś inny wykona zadanie tak samo dobrze. Niezależnie od tego, czy chodzi o zaopiekowanie się dziećmi, psem, czy częścią innych obowiązków 😉 No taka ułomność. Moja rodzina wie o tym doskonale. Na pytanie, w czym mogą pomóc, odpowiadam niezmiennie: możecie nie przeszkadzać ;).

Kiedy takie osoby postanawiają jednak złożyć część swoich obowiązków na barki innych, najlepiej, by robiły to małymi kroczkami. Jeśli oddamy za dużo na raz, poczucie utraty panowania nad sytuacją może wręcz zabić 😉

Nie, nie muszę samodzielnie karmić dziecka. Starczy jak będę widzieć, jak mąż to robi. Po kilku latach w końcu przestanę patrzeć mu na ręce 😉

Podobnie jest z zadaniami w firmie. Jeśli wiesz, że potrzebujesz wsparcia, a masz wątpliwości – oddaj kilka mniejszych zadań. Gdy poczujesz, że to ma sens, przekaż kolejne – większe. Na początku możesz wspierać, sprawdzać, konsultować. Z czasem poczujesz, że na tyle docierasz się z drugą osobą, że powierzysz jej samodzielne zadania.

Uwierz mi, warto spróbować! Człowiek potem z ulgą oddycha i zastanawia się, dlaczego aż tyle czasu zajęło mu podjęcie decyzji 🙂